Sejm: Ustawa o rejestrze pedofilów

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Sejm uchwalił ustawę przewidującą utworzenie rejestru przestępców seksualnych, m.in. pedofilów. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Za ustawą o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym zagłosowało 275 posłów, głównie z Prawa i Sprawiedliwości oraz Kukiz'15; dwóch było przeciw, a wstrzymało się 166 (Platforma Obywatelska, Niezależna, PSL).

Przygotowana w resorcie sprawiedliwości ustawa zakłada powstanie rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym, do którego trafiałyby dane osób prawomocnie skazanych za przestępstwa przeciw wolności seksualnej.

Rejestr składałby się z dwóch części: rejestru z dostępem ograniczonym i rejestru publicznego, do którego dostęp będzie powszechny i bez ograniczeń.

Prawo dostępu do rejestru ograniczonego - gdzie będą szczegółowe dane o skazanych, w tym fotografia, miejsce zameldowania i faktyczny adres pobytu - będą miały m.in.: sądy, prokuratorzy, policja, ABW, Służba Celna, CBA, organy administracji rządowej i samorządowej.

Druga - powszechnie dostępna część - dotyczyłaby danych tych skazanych, którzy popełnili swój czyn wobec osób małoletnich, ze szczególnym okrucieństwem lub działali w warunkach recydywy. W tym przypadku nie byłyby podawane tak szczegółowe dane, jak np. adres, a jedynie nazwa miejscowości, w której skazany przebywa.

Sprawcy figurowaliby w rejestrze - prowadzonym na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości - do zatarcia skazania, ułaskawienia czy amnestii. W "szczególnie uzasadnionych przypadkach" sąd mógłby orzec, że dane skazanego nie trafią do rejestru.

Komenda Główna Policji będzie prowadzić mapę przestępczości na tle seksualnym. Stale aktualizowana mapa będzie publicznie dostępna na stronach KGP. Do 2 lat więzienia ma grozić temu, kto bez uprawnienia uzyskałby dostęp do rejestru ograniczonego. Skazanemu umieszczonemu w rejestrze, który nie podałby adresu aktualnego pobytu, groziłby areszt, ograniczenie wolności lub grzywna. Taką samą odpowiedzialność ponosiłby ten, kto dopuściłby osobę z rejestru do pracy z dziećmi.

[Na podstawie serwisu informacyjnego PAP]
 
Zdjęcie: MorgueFile (Lebevesen) - FP
Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila?
Zapisz się!

Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.